Oszukani przez Remedium zaczęli mówić

Coraz więcej osób, które zainwestowały swoje pieniądze w firmie Remedium-Doradcy Finansowi w Olsztynie stopniowo traci cierpliwość. Rezygnacja z lokaty czy emerytalnych wiatraków, a w efekcie odzyskanie włożonego kapitału okazuje się trudniejsze niżby się wydawało. Prezes firmy, pan Sylwester S. nie chce inwestorom oddać ich pieniędzy.

Dochodzenie ABW pod nadzorem prokuratury nadal trwa. Pan S. też nadal zachwala swe usługi. Wiadomo, że poszkodowanych jest około tysiąc osób. To jednak niepełne dane, bo z dnia na dzień przybywa osób, które czują, że działania Remedium naraziły na szwank ich finanse.

Ci poszkodowani zwrócili się właśnie do naszej redakcji i opowiedzieli nam o tym, jak to „zyskali” na inwestycjach w firmie pana S.

– Straciłem w Remedium prawie 120 tys. złotych. Teraz muszę zasuwać w robocie, by jakoś zrekompensować sobie te straty – żali się Władysław Sowa.

Obawia się, by żona nie dowiedziała się, ile pieniędzy tam władował. Dał się skusić bardzo atrakcyjnej reklamie. A te zasypały swego czasu nie tylko Olsztyn, ale całe województwo warmińsko-mazurskie. Pierwsze pieniądze w Remedium pan Sowa zainwestował prawie rok temu. Skusiły go umowy terminowe i obiecywane od nich zyski na poziomie od 6 do 8 procent netto.

– Pan S. proponował mi wiatraki, ale tego nie kupiłem. Coś wydawało mi się to mało prawdopodobne – zauważa Władysław Sowa. – Kiedy dowiedziałem sie, że Remedium jest na liście ostrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego, że wkroczyła tam prokuratura i ABW zdecydowałem się wycofać pieniądze. Wielokrotnie prosiłem o zerwanie umowy i oddanie moich pieniędzy. To zresztą było zgodne z zapisem w umowie.

Pan Władysław Sowa przedreptał na trasie dom-Remedium cały grudzień i początek stycznia. W końcu uznał, że jest bezsilny i pomóc mu może tylko sąd i prokuratura, w których jest nadzieja, że wydębią od prezesa Remedium pieniądze.

– Czuję się poszkodowanym od chwili, kiedy pan S. nie chce oddać mi pieniędzy i zwodzi, tak jak i innych klientów – zauważa pan Sowa. – Pozostała mi teraz tylko droga sądowa. Dotąd nie odyskałem ani złotówki. Pan S. w jednym z wywiadów mówił, że pieniądze inwestuje w dobre wina, dzieła sztuki… To chory człowiek. Kiedy uzyskam prawomocny wyrok wystąpię o ogłoszenie upadłości Remedium. Ten facet podaje nawet fikcyjny nr NIP. Sprawdziłem to w e-sądzie Lublin.

Z kolei inny poszkodowany Dariusz Rokicki do Remedium trafił w maju ubiegłego roku. Zainwestował w tej firmie na lokatę 5 tys. złotych na okres pół roku.

– W październiku złożyłem rezygnacje na 40 dni przed końcem ważności lokaty. Umowa przewidywała 8,45 procent zysku. Wiatraki też mnie nie skusiły – dodaje pan Rokicki. – Jak pan S. nie wypłacił mi w terminie to po jakimś czasie dzwonię i pytam, co z moją lokatą. On mi na to, że to Warszawa nie wypłaca. Potem, że święta i wszyscy na urlopie. Dla mnie to takie płytkie zbywanie klienta. Myślę, że teraz to tylko Sąd i proces grupowy może pomoże.

Poszkodowani klienci wyceniają, że Remedium wydrenowało ich z około 13 mln zł. Same straty firmy liczą na prawie 3,5 mln zł. Czy uda im się odzyskać choćby to co zainwestowali. Na obiecywane zyski już nie liczą.

Imiona i nazwiska klientów na ich prośbę zostały zmienione

Dodaj komentarz