Wybieramy Prezydenta

Pan doktor Andrzej Duda rozpoczął kampanię prezydencką z wielkim rozmachem. Początek oficjalny był tak wielki formą, że oponenci nie potrafili dostrzec równie bogatej treści. Nic dziwnego, bo patrzyli na to z zewnątrz. Może też oślepiły ich te błyskotki spadające z sufitu, bo przecież w atawistycznym odruchu zauważyć można tylko to co migoce. Także zazdrość, że młody, energiczny i wykształcony człowiek wybija się na czoło całej stawki, przyćmiewając wszystkich, zaślepiła chyba prawidłową ocenę. Gdyby mieli choć odrobinę dobrej woli widzieliby, słyszeliby i rozumieliby to co Kandydat Prawicy mówił.

Tak, Pan Duda jest kandydatem partii Prawa i Sprawiedliwości, a także szerokiego kręgu sił prawicowych. W odróżnieniu do obecnie rezydującego prezydenta Komorowskiego, który „pragnie być kandydatem obywatelskim”, bo „tylko” z poparciem PO i jej „drobnymi” 15 milionami złotych. „Obywatelski” kandydat, za którym Platforma Obywatelska, jak mówiła jej przewodnicząca Ewa Kopacz, stoi „murem”.[1] Może mu się coś udzieliło z samej nazwy partii, z której się wywodzi. To tak jakby powiedzieć, że  Platforma jest tak samo Obywatelska jak była „obywatelska” milicja z peerelowskiego reżimu.

W pierwszych dniach kampanii Andrzej Duda rzucił rękawicę obecnemu prezydentowi i wyzwał go na debatę „chociażby dziś”. Bronisław Komorowski nie tylko nie chce jej podjąć, ale chowa się za plecami Adama Jarubasa, swojego koalicjanta z PSL-u (koniec końców nie da się ukryć, że Komorowski przecież wywodzi się z PO). Zresztą, ta niby chłopska partia długo się wahała, czy poprzeć obecnego prezydenta, czy wystawić własnego. Kandydat PO unika debaty przed pierwszą turą jak tylko może, uciekając się do wymówki: „nie było takiego zwyczaju, a ja zwyczaje szanuję”.[2] Pan hrabia szanuje nawet takie zwyczaje, których … nie było. Taki jest pryncypialny w zachowywaniu tradycji, no i zgodny a nawet, jak to powiedział Janusz Rewiński – POsłuszny. Nie na darmo jest wynalazcą nowego materiału budowlanego – zgody.

Do tej pory mieliśmy różnych prezydentów. Był generał rodem z PRL-u po WUML-u (Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu-Leninizmu). Daliśmy się, bo również i ja, nabrać i pozwolić rządzić niewykształconemu współpracownikowi peerelowskiej Służby Bezpieczeństwa. Zezwoliliśmy być naszym przedstawicielem niedokształconemu, bo bez dyplomu magistra, ale za to nadużywającego alkoholu, towarzyszowi. Mamy obecnie co prawda utytułowanego prezydenta, który uzyskał, z pomocą żony i teścia, tytuł magistra w ciągu 11 dni (najszybszy magister wśród prezydentów), ale robiącego podstawowe błędy gramatyczne (inne też potrafi robić) w tak poważnym dokumencie jak księga kondolencyjna ambasady Japonii. Ciekawe jak wygląda jego praca magisterska, przy pisaniu której pomagała mu żona, gdyż pod tymi kondolencjami z trzema „bykami” również się podpisała.

Ale był też zupełnie inny prezydent – Śp. Profesor Lech Kaczyński. Wiedział jak dbać o interesy naszej Ojczyzny, jak godnie reprezentować Ją na forum międzynarodowym, a przede wszystkim jak dbać o Rodaków. Dość powiedzieć, że dzisiaj zarówno Donald Tusk jako premier a obecnie Przewodniczący Rady Europejskiej, jego następca Ewa Kopacz i prezydent Komorowski „wchodzą w buty” Lecha Kaczyńskiego. To i dobrze, tylko, że nie umyli nóg przedtem. Poza tym widać wyraźnie, że te buty są dla nich za duże i co chwila się przez nie potykają.

Z takiego Prezydenta RP chce brać przykład Andrzej Duda i korzystać z Jego doświadczeń. Oczywistym jest, że dostrzega również realia dnia dzisiejszego. Widzi problemy górników, rolników, stoczniowców, emerytów, Służby Zdrowia, bezpieczeństwa zarówno wewnętrznego jak i zewnętrznego (w tym wiodącą rolę Polski we wspólnym działaniu z NATO i UE w rozwiązaniu konfliktu Ukraina – Rosja), rodziny jako podstawowej, żywotnej i zdrowej komórki społecznej. Jako prawnik dostrzega również niewydolność (delikatnie mówiąc) obecnego wymiaru sprawiedliwości – niesprawiedliwe wyroki i błędne decyzje prawne. Okazuje się, że „Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy…” jest błędnie przetłumaczona na język polski. To nad czym głosowali posłowie PO, PSL, SLD i Twojego Ruchu?

Oj, będzie co odkręcać.

Gdyby konkurenci, a za nimi dziennikarze prorządowego, mętnego nurtu  mieli choć krztę przyzwoitości (bo nie wierzę, żeby byli ślepi i głusi) w Andrzeju Dudzie dostrzegliby człowieka mającego odwagę i determinację przeprowadzenia zmian w sprawowaniu funkcji urzędu Prezydenta RP i gwaranta aktywnego działania. Jest młodym (wiekiem) politykiem. Zna realia współczesnego świata, ale i doskonale porozumiewa się z pokoleniem, które musiało żyć wiele lat w komunizmie. Będzie  najbardziej odpowiadającym wszystkim Polakom prezydentem. Andrzej Duda jest doświadczonym i politykiem – praktykował u wielkiego męża stanu – i uznanym pracownikiem naukowym z tytułem doktora nauk prawnych. Nawet lewica dostrzegła to, że trzeba stawiać na ludzi młodych i wykształconych.

Doktor Andrzej Duda jest kandydatem na Prezydenta Rzeczypospolitej, który jest w stanie spełnić pokładane w nim nadzieje wszystkich Polaków.

Antoni Górski

Dodaj komentarz